Festiwal Smaku i obrazków....

Europejski Festiwal Smaku w Lublinie umieścił nasz projekt w programie i udzielił pomocy przy realizacji zdjęć przez 4 dni w czasie jego trwania. Wszystkie zdjęcia były realizowane na lubelskiej starówce w ramach Prijekru.Historyczni..
Nasz projekt realizuje od paru miesięcy w Lublinie. Powstało w tym czasie około 60 ambrotypów, część na czarnej płycie, część na szkle. Wszystko w formacie 10x12 cali. Większość została zrobiona jako komercyjna usługa, ale zgodnie z założeniami naszego projektu. Nam zostało około 20 płyt.
Założenie projektu jest bardzo proste. Chcemy technikę z połowy XIX wieku przenieść na grunt współczesnego Lublina i wykorzystując nieliczne zaułki starówki, oraz chęć ludzi do przebierania w stroje z epoki, stworzyć serię szkieł na których utrwalony obraz będzie pokazywał nas wszystkich ale 150 lat temu. Odwiedzając stronę na FaceBooku pt. Projekt.Historyczni możecie poznać moją pracę i opisanych w niej bohaterów.
Tutaj chce troszkę powiedzieć o naszej pracy w tym projekcie. O nieprostej pracy.
Według programu mieliśmy robić mokre płyty od godz. 11 do 17. Organizatorzy zapewnili nam stroje, prąd jeśli byłaby potrzeba doświetlania światłami. Chcąc skorzystać z okazji postanowiliśmy, że od 8 do 10 rano będziemy robić własne płyty, dla nas. Jeśli już udało się zorganizować takie przedsięwzięcie to szkoda byłoby tego nie wykorzystać. Codzienna praca zaczynała się więc o 8 rano. Przychodziły dziewczyny, przebierały się, szliśmy robić nasze "street-focie" w formacie 10x12 cali. Pogoda nam dopisywała świetnie.

Zdjęcie chwilowo niedostępne
Żyd fotograf uliczny - Lublin 2014 r. - plik cyfrowy

Przychodziła godzina 10.30 trzeba było zabrać się do pracy. Postanowiliśmy ustawić się na ul. grodzkiej, przy znanym zaułku - przejściu do Placu Rybnego, miejscu, które chyba jest najczęściej fotografowane w Lublinie. Ustawiliśmy tam kamery. Obecnie mamy moją kamerę 40x40 cm i Marcina 10x12 cali. Ustawiliśmy tam też suszarkę do płyt, stolik, szezląg, i wystawkę z kilkoma płytami.
Technika nasza wymaga dostępu do wody, ciemni .... no i oczywiście miejsca gdzie nasi modele mogliby się przebierać. Udało nam się dzień przed festiwalem wynająć lokal przy Placu Po Farze. Urządziliśmy tam prymitywną ciemnię i przebieralnię. Dzięki temu pomieszczeniu zasięg naszego fotografowania obejmuje całą starówkę.

Nasze Panny polskie i węgierskie - Lublin 2014 r. - plik cyfrowy


Dodatkowym elementem naszego projektu jest również nasza charakteryzacja. Ustaliliśmy, że będziemy wyglądać odpowiednio do charakteru naszych zdjęć. Wszystko ma do siebie pasować. Więc stanęło na czarnych spodniach, białych koszulach, czarnych kamizelkach, melonikach i surdutach. Surduty szybko odeszły w zapomnienie ze względu na pogodę czyli temperaturę jak i wysiłek włożony w pracę. Surdut nie nadaje się do intensywnego wysiłku fizycznego.
W czwartek była tylko generalna próba, 2 godzinki, 3 płyty - sprawdzenie wszystkiego, chemii wyposażenia.
W piątek od godziny 12 zaczęła się praca, powoli zgłaszali się ludzie chętni do zdjęć, zrobiliśmy parę płyt "usługowo", poumawialiśmy się w paroma osobami na sobotę. Od godziny 16 czasy naświetlania skoczyły nam do 5-6 sekund i już nie sposób było robić płyty z rodzinami z dziećmi. Było spokojnie, koło 17 udało nam się nawet zjeść obiad. Około 19 można było się zacząć pakować ze sprzętem. Jeden dzień przeżyty.


Nasze Panny - Lublin 2014 r. - plik cyfrowy

W sobotę zrobiliśmy 3 bardzo super płyty z naszej starówki i od 10 zaczęliśmy się przysposabiać do trudu usługowego. Ok. 11 rozstawiliśmy sprzęt, ustaliliśmy dyżury w ciemni i zmiany co 3 płyty. Jak zaczęliśmy serię ok. 12 to skończyliśmy jak skończyło się światło. W między czasie okazało się, że czarne płyty, na których robimy ambrotypy, lekko się zwichrowały i nie uda się na nich lać kolodionu. Trzeba było skołować większa ilość szkieł. Na szczęście naszego Pana Szklarza mamy blisko i udało się kolejnych 20 szybek zdobyć. Szkła z piątku werniksowaliśmy na ulicy, a bieżące prace wynosiliśmy na suszarkę na ul. Grodzką, gdzie stanowiły od razu "żywą ekspozycję". Kiedy wieczorem oglądaliśmy płyty z piątku i z soboty zobaczyliśmy, że czas zrobić nowy wywoływacz i wymienić srebro. Kończył się też kolodion. Lekko po 21 byliśmy poskładani i zaczęliśmy myśleć o dorobieniu chemii i poukładaniu gratów. Okazało się, że zapas kolodium jet u mnie, sole u Marcina. Ponieważ nie mieliśmy siły jeździć po Lublinie, ustaliliśmy, że spotkamy się wcześniej i dorobimy chemii przed 8. Na zakończenie tuż przed wyjściem niechcący zaciągnąłem się zbytnio eterkiem i spędziłem 40 minut na ławce przed kamienicą dochodząc do siebie. Nie powiem.... było miło.

Nasze Panny polskie - Lublin 2014 r. - plik cyfrowy


I tak przyszła niedziela. 7.30... już na starówce.. dzień nie zaczął się dobrze. Chemię zrobiliśmy i okazało się, że płyty nie wychodzą czyste. Rozwiązanie problemów technicznych zajęło na ponad półtorej godziny. Ten stracony czas musieliśmy odrobić troszkę szybszą pracą. Było więc szybciej, bardziej nerwowo, aż do momentu kiedy przypomnieliśmy sobie, że to ma być głównie zabawa i przyjemność, a nie tworzenie nieznośnej atmosfery. Koło 11 mieliśmy 2 fajne płyty dla nas i mogliśmy się zabrać do rzemiosła. I tu okazało się, że jak się zaczęło tak w pocie czoła do godziny 18 popylaliśmy jak małe osiołki. Kole 17.30 przestaliśmy robić zdjęcia i zaczęliśmy się przygotowywać do wernisażu. Wystawa miała się odbyć w Retro Roomie na Placu Po Farze 6 o 18. Niestety płyty były mokre, posmołowane i nie wyschły. Przenieśliśmy więc wystawę na ul. grodzką i ustawiliśmy płyty wzdłuż ulicy i każdemu opowiadaliśmy o swoim projekcie. Parę osób chciało jeszcze robić sobie zdjęcia, ale było już zbyt mało światła. Po dwóch godzinach opowiadania o technice, o projekcie, o konkretnych zdjęciach udało nam się zakończyć Festiwal Smaku. Dzięki pomocy znajomych udało nam się poskładać wszystko i wrócić do żywych.


Żyd fotograf uliczny - prezentacja płyty - Lublin 2014 r. - plik cyfrowy

Wykonaniu każdego zdjęcia na ulicy towarzyszyło dość duże zamieszanie. Wiele osób fotografowało nas jak zjawisko wręcz atrakcyjnością porównywalne z zabytkami naszej starówki. Wiele zdjęć do nas spływa na bieżąco, i ten wpis będzie o nie uzupełniany w miarę upływu czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz