HP5 - Film BW, ale jaki....

Zdjęcia analogowe zaczynamy od naświetlenia filmu. Właśnie wybór filmu, negatywu, slajdu, jest początkiem fotografii analogowej. Oczywiście istotne są pozostałe czynniki. Ważny jest sprzęt, aparaty, obiektywy, statywy. Ale początkiem jest wybór filmu, potem sparowanie go z wywoływaczem. Potem nabieramy doświadczenia i dobieramy czasy, metodę wywołania. Wiele jest storn w necie, które opisują jak wywoływać, jakim wywoływaczem, jakie stosować czasy. Każdy, kto zajmuje się fotografią analogową dojdzie w którymś momencie do swojej metody na połaczenie filmu – wywoływacza – metody wołania.

... HP5 Plus....



Od paru lat używam do średniego formatu do zdjęć czarno-białych tylko filmów Ilforda. Używam HP5 Plus oraz FP4 Plus. Do ich wołania używam składanego przeze mnie D76, starając się o dokładne zachowanie receptury i dokładność odważania składników. Ten wywoływacz jest bardzo stabilny i dobrze znosi przechowywanie. Jednorazowo rozrabiam 2 litry stocka i używam go przez 3-4 miesiące. Nie zawsze zachowuje idealne warunki przechowywania (bez dostępu powietrza i w ciemności). Czasem stoi pół butelki. Nigdy mnie nie zawiódł. Film HP5 Plus naświetlam jako ISO 200, 400, 800. W zależności od potrzeby dobieram potem parametry wywoływania. Jedną z zasad, którą stosuję, a którą przeniosłem z wielkiego formatu, to to, że zawsze naświetlam całą rolkę przy jednym, wspólnym oświetleniu. Staram się nie zostawiać wolnych klatek „na później”. W pewnym sensie to marnotrawstwo. Jeśli naświetlę 10 klatek jako zdjęcia nocne robione z dużym kontrastem, gdzie rozpiętość sceny jest 8-10 działek (blend jak ktoś woli) i do tego zrobię 2 klatki które mają rozpiętość 5 działek to nie ma takiej kombinacji wywoływania, aby udało się uzyskać odpowiedni negatyw. Jeśli zrobimy wszystkie 12 klatek z taką samą rozpiętością tonalną, takim samym pomiarem światła to wywołanie tego filmu jest rzeczą bardzo prostą – wystarczą notatki z poprzednich wołań. Plusem takiego podejścia jest jeszcze ułatwienie sobie pracy w ciemni. Taki film kopiujemy na papier też ustalając parametry przy pierwszej klatce.

Przy naświetlaniu HP5 staram się pomiar światła wykonywać spotem i ustalać rozpiętość sceny tak, aby ustawienia aparatu były 1 do 1,5 działki jaśniej niż głębokie cienie. Wiadomo, że wtedy często światła są 3-4 do 6 działek powyżej ustawienia migawki. To prześwietlenie koryguje czasem wołania. Przy stosowaniu D76 (i wielu innych wywoływaczy) w pierwszej fazie wołania wywołują się światła (ciemne miejsca na negatywie) a potem wypracowywane są cienie. Aby mieć szczegóły w cieniach musimy im dostarczyć dużą ilość światła. Wołając krótszy lub dłuższy czas jesteśmy w stanie wyregulować sobie gęstość optyczną świateł na negatywie. Ponieważ używam powiększalników kondensorowych i punktowych potrzebuję negatywy wołane bardzo delikatnie.
Ustaliłem więc swoją metodę wołania dla HP5 Plus według następujących parametrów:

HP5+ ISO200 D76 1+1 10 min 20 s.
HP5+ ISO400 D76 1+1 10 min 55 s.
HP5+ ISO400 D76 1+1 11 min 30 s.

Metoda wołania

Do wywoływania używam procesora Jobo CPE i koreksów z serii 2500. Jobo pozwala na dokładne i staranne zachowanie zawsze tej samej temperatury i obrotów koreksu. Film w koreksie jest najpierw przez 3 minuty moczony w wodzie destylowanej w temp. 20 st C, następnie wywoływany w D76 zastosowanym jako roztwór 1+1 (jedna część wywoływacza na jedną część wody). Ponieważ do koreksów 2500 potrzeba 270 ml chemii, kupiłem butelki do chemii o pojemności 250 ml (280 pod sam korek – bez powietrza) i w nich właśnie grzeję chemię.


Wywoływanie wygląd więc następująco: 3 minuty moczenia, odpowiedni czas wołania, 1 minuta przerywania (wodą destylowaną), 3,5 minuty utrwalanie (ja używam Fomafixa), a następnie płuczę ok. 30 minut i mocze ok. 1-2 minut w zmiękczaczu Tetenala (nie ma wtedy żadnych problemów z zaciekami). Ważne jest też zachowanie idealnej czystości przy suszeniu. Ja mam o tyle komfortową sytuację, że mam pomieszczenie – nazywamy je szafą – w którym trzymamy pościel i „zimowe ubrania”, a w którym jest sucho, chłodno i nikt nie wchodzi. Negatywy wiszą dobę. Na początku negatyw nie wygląda ciekawie, zwija się lekko w łuseczkę, piana ze zmiękczacza utrzymuję się przez dłuższą chwilę. Ale już po 2-3 godzinach robi się klarowny.


zamieszczone tu zdjęcia są skanami z negatywów wykonanych przy użyciu moich Dwóch Trójkątów, obiektyw 80 mm, czas naświetlania 1 s. przy F:8, na filmie HP5 Plus, naświetlanych 1 działkę powyżej "mocnych czerni" i wywoływanych według opisanej tu metody.

1 komentarz: