Kodalith, Agfa i Foma - filmy techniczne

Troszkę przypadkowo stałem się posiadaczem pewnej ilości filmów technicznych w formacie 4x5 cala. Postanowiłem lekko poeksperymentować próbując uzyskać na nich obraz z dużą ilością szarych odcieni. Po paru próbach udało się uzyskać efekty, które można pokazać, a które dają nadzieje na uzyskanie obrazu satysfakcjonującego fotografa. Oto KodaLith rocznik 1989, format 4x5, emulsja 2556:

Lublin, Bazylika Dominikanów
Kodalith ISO 4, Rodinal 1+250 (stand), 16 min, skan z negatywu

Dla porównania: AGFA Rapid rok produkcji 2012 !!!:

Lublin, Bazylika Dominikanów
Agfa Rapid ISO 4, Rodinal 1+250 (stand), 15 min, skan z negatywu

Dla porównania: Foma 100:

Lublin, Bazylika Dominikanów
Foma ISO 100, D76 1+1, 8 min, skan z negatywu

Blisko i pięknie...

Czasem oglądamy zdjęcia podziwiając piękno miejsc oddalonych o tysiące kilometrów. Podziwiamy ich unikalną "piękność". Podziwiamy też zdjęcia ukazujące takie miejsca, szczególnie wtedy, gdy poprzez niebo płynie ładna chmurka, lub gdy na ziemi kładzie się cień. Ale równie często zdarza się, że gdy ruszymy tyłek za ogrodzenie naszego domu, trochę porozglądamy się po okolicy to znajdziemy miejsca równie piękne....

Dolina Wieprza, Dwa Trójkąty
Shanghai GP3, D76 1+3, 22 min skan z negatywu

I tak właśnie, ostatnimi czasy udało się odkryć Dolinę rzeki Wieprz. Niecałe 30 km od domciu, wiele kilometrów pięknych przestrzeni, pięknych krajobrazów..

Dolina Wieprza, Dwa Trójkąty
Shanghai GP3, D76 1+3, 22 min skan z negatywu

pozostaje tylko ćwiczyć umiejętności i .... i ćwiczyć....


Dolina Wieprza, Dwa Trójkąty
Shanghai GP3, D76 1+3, 22 min skan z negatywu

a czasem jeszcze pogoda dopisze i chmurki i światło...


Dolina Wieprza, Dwa Trójkąty
Shanghai GP3, D76 1+3, 22 min skan z negatywu

Kolory jesieni.....

Przyszła jesień, jest koniec września, początek października... Jest to pierwszy raz, kiedy jesień uroczyła mnie tak pięknymi kolorami. Być może co roku było tak pięknie, ciepło, kolorowo, ale dopiero teraz otworzyły mi się oczy na to - jaka to piękna pora roku.



Dwa Trójkąty
Fuji Provia 100
E-6 własne wołanie
6x6
skan z diapozytywu
Przez ostatnie parę dniu, dwa tygodnie, pogoda rozpieszczała całą przyrodę, nas ludzików i inne zwierzaki. Kilka razy udało się wyjść do lasu i w inne miłe elementa przyrody, czego skutkiem jest parę fenomenalnie kolorowych kadrów, trochę grzybów i doskonałe poczucie, wręcz euforyczne, zadowolenia. To dobre przygotowanie na zimę.



Dwa Trójkąty
Fuji Provia 100
E-6 własne wołanie
6x6
skan z diapozytywu
Przygotowane też zostały słoiczki z grzybami. Do tej jesieni zbierałem tylko podgrzybki. Nauczyłem się jak je odróżniać od innych podobnych, a przede wszystkim znalazłem miejsce gdzie one żyją i gdzie je łatwo spotkać. W tym roku poznałem jeszcze dwa inne grzyby...



Dwa Trójkąty
Fuji Provia 100
E-6 własne wołanie
6x6
skan z diapozytywu
Na szczęście dla mnie, rodziny i znajomych, nie są to muchomory a kanie i opieńki. Wysyp tych drugich zaowocował 17 słoiczkami, a Kanie siedzą zamrożone w lodówce i czekają na swoją chwilę.



Dwa Trójkąty
Fuji Provia 100
E-6 własne wołanie
6x6
skan z diapozytywu
Jesień chyba przeminęła na dobre, zrobiło się zimno i mokro, pewnie niedługo spadnie białe, będzie plucha-zawierucha. Pozostaje nadzieja, że Zima też okaże się piękna i miła w tym roku

Lublin - Bramy Starego Miasta....




Dwa Trójkąty
Jedna z bram na ul. Grodzkiej
Ilford HP5
D76 1+1
6x6
skan z negatywu


W czasie wojny lubelskie stare miasto, okolice Grodzkiej, Rybnej, Złotej, Olejnej, podzamcze, były miejscem izolacji lubelskich żydów, biedoty. We wrześniu 1939 roku Niemcy dokonali paru nalotów na Lublin. Bombardowania objęły większość zakładów przemysłowych i część starego miasta w okolicach rynku. Przez cały okres wojny kikuty murów straszyły mieszkańców. Dopiero w latach 50-tych podjęto decyzję o odbudowie. Skutki tych działań widzimy do dziś. Chodząc po bramach lubelskiej starówki dokładnie widać, które są dziełem czasów minionych, a które wynikiem działań ludu miast i wsi pracującego nad odbudową. Z zewnątrz stare elewacje, portyki, bramy i ciasne przejścia, a wewnątrz klatki schodowe jak w blokowiskach, prostokątne wnęki gazowe, żadnych łuków i niestety żadnego smaku i piękna architektonicznego.



Dwa Trójkąty
Ilford HP5
D76 1+1
6x6
skan z negatywu


Pozostaje więc docenić jeszcze to co nam zostało w postaci paru pozostałych przedwojennych budynków, niestety w stanie wskazującym na brak zainteresowania ekip remontowych. Zaniedbane ale nie brudne, ciągle zamieszkałe kamienice i oficyny żyją własnym życiem.



Dwa Trójkąty
Jedna z bram na ul. Jezuickiej
Ilford HP5
D76 1+1
6x6
skan z negatywu


Patrząc na Teatr Stary i efekt jaki powstał po jego odbudowie przychodzi mi do głowy myśl, że lepiej może mieć takie zniszczone i zaniedbane bramy, o nierównych schodach, nierównych gzymsach, niż pseudo historyczną architekturę będącą wizją architekta umiejscowioną na starówce, która z oryginałem nic wspólnego nie ma.



Dwa Trójkąty
Jedna z bram na ul. Jezuickiej
Ilford HP5
D76 1+1
6x6
skan z negatywu


Cynie od dziadka bzowego...

.....Pod sklepem marki jednej od dziadka dostane i sfotografowene.....
i właśnie okazało się, że one Cynie to Dalie są. Moja znajomość kwiatów, ich gatunków i rodzai ogranicza się do róż. Pozostałe są dla mnie jak zamknięta księga i wiem o nich tyle co ktoś mi powie.



Dwa Trójkąty
Fuji Astia
E-6
6x6
skan z diapozytywu
Dziadek ony pod sklepem handluje różnymi warzywkami i kwiatami. Starszy pan odróżnia się od innych podsklepowych sprzedawców tym, że książki zawsze czyta, a i inteligentnie z nim porozmawiać można. Wszystkie warzywa i kwiaty z własnej działki pobiera, więc nie dość, że zdrowe to jeszcze z serca hodowane.



Dwa Trójkąty
Ilford Delta
D76 1+1
6x6
skan z negatywu
W zasadzie zdjęcia tego miało nie być, ale kiedy przez okno promyk światła wpadł i zaświecił na stół, poprzez szparę też na kwiatki, nastrój na zdjęcie się zrobił i wyszło. To bardzo nastrojowe kwiatki wyszły. Miło popatrzeć a i wspomnienie chwili zostało na zawsze. Pan dziadek kończy powoli sezon i kończąc swoją służbę kwiatki po obniżonych cenach sprzedaje, co pozwala w naszym domu uzupełniać zapasy świeżych kolorków i zapachów.



Dwa Trójkąty
Fuji Astia
E-6
6x6
skan z diapozytywu

Dwa trójkąty...... moje dwa trójkąty

No i mam, dotarły do mnie 2 trójkąty. Daleko nie miały, a i źródło doskonale znane, bo mój dobry znajomy. Nie jestem zwolennikiem teorii, że tylko ta najnowsza wersja, ta która wesżła właśnie do sprzedaży jest najlepsza. Teorii, która skazuje wszystko co jest w wersjii poprzedniej na wygnanie. We współczesnym świecie, gdzie teorie księgowych rządzą prawami sprzedaży, gdzie reklama generuje popyt, a producenci narzucają nam nasze chcenia, swoje gusta kieruję w strone przedmiotów wykonanych według trochę innych prawideł. Samochód ma według mnie jeździć i być w miarę niezawodny, tani w weksploatacji i wygodny w środku (mój ma 10 lat). Aparat powinien być prosty, obsługa powinna należeć do mnie a nie do procesora, a obiektyw powinien być bardzo porządny. Jeśli udaje się połączyć te cechy z ładnym wyglądem, perfekcyjną ergonomią i legendarną niezawodnością - to mamy w pewnym sensie perfekcyjny instrument. Taki właśnie jest system V Hasselblada. NIestety mityczne legendy jakie narosły wobec tej marki dla mnie osobiście stanowią pewnego rodzaju obciążenie dziedziczne. Dlaczego podając komuś informację, że zdjecie zrobiłem 501-ką mam być traktowany od razu jak niepoprawny snob.
Postanowiłem więc, że zgodnie z pewnym technicznym aspektem naświetlanych negatywów, bedę mój 6x6 określał mianem "DWA TRÓJKĄTY".

Dlaczego tak?....
Stary Pan Hasselblad wymagając od użytkownika konkretnej wiedzy i umiejętności, uzależniając jakość zdjęć tylko od fotografa, nadał autorowi zdjęć pewien element identyfikujący oraz odróżniający Haslowe zdjęcia od robionych innym sprzętem - tak własnie trzeba wytłumaczyć patent "trójkątów"? Otóż wewnątrz każdego hasselblada, na krawędzi klatki naświtlającej film znajdują się dwa wycięcia, które po wywołaniu widoczne są na ramce negatywu jako dwa niewielkie trójkąty.
Dodatkowo jest parę bardzo istotnych drobiazgów, które stanowią o wyjątkowości tego zestawu. Hasselblad to ostatnia marka aparatów produkowanych seryjnie, która do dnia dzisiejszego produkowana jest w Europie, a dzięki temu i dzięki nastawieniu za solidność, niezawodność, jest produkowana bez "chińskich" wynalazków. Próżno szukać tu tandetnych plastików, czy "nie do końca spasowanych" elementów. Tam gdzie widać - ma być widać idealnie. Tam gdzie ma się zapinać obiektyw - ma się zapinać tak, aby było lekko acz pewnie, tam gdzie ma być pomiar światła, ma być najlepszy jaki można stworzyć. Obiektywy... oczywiście od Zeissa. Jakość pierścieni pośrednich, pomimo tego że ciężko coś zrobić inaczej niż inni, jest zauważalnie wyższa niż jakich kolwiek innych producentów.

Mój zakup z pewnością nie jest całkiem praktyczny, pewnie cyfra byłaby "praktyczniejsza", ale po pierwsze nie miałaby duszy, po drugie nie dawałaby tyle radości z korzystania, nie stać byłoby mnie na optykę tej klasy. Owa dusza nie jest niczym magicznym, jest to w prostej lini wynik pracy kontruktorów, mechaników, setek testów i dziesiątek lat praktyki.
Zestaw, który kupiłem jest na tyle kompletny, że stałem się posiadaczem szkieł o większości potrzebnych ogniskowych, mam też potrzebne pierścienie do makro, idealny światłomierz do makro (pomiar światła dokładnie tego samego co dociera do filmu). Jest w nim wszystko co mi potrzebne, a wręcz obawiam się, że moje umiejętności i czas nie pozwolą tego w całości wykorzystać.

Mój zestaw składa się z:
- body Hasselblad 501 C nr ser.
http://www.hasselbladhistorical.eu/PDF/HasManuals/501C.pdf
- kominek Hasselblad - matówka accu mate
- dupka A12 czarna
- konwerter PC Mutar T* 1.4x Converter
http://www.hasselbladhistorical.eu/pdf/LDS/PC-Mutar.pdf
- pierścień pośredni 16E
- pierścień pośredni 32E
http://www.hasselbladhistorical.eu/PDF/HasManuals/Extubes.pdf
- soczewka x 0,5 Proxar *T 0,5
- soczewka x 1,0 Proxar *T 1,0
- pryzmat z pomiarem PME 90
http://www.hasselbladhistorical.eu/PDF/HasManuals/PME90.pdf
- obiektyw Distagon C T* 4/50
http://www.hasselbladhistorical.eu/pdf/lds/CF50FLE.pdf
- obiektyw Planar CF T* 2.8/80 mm
http://www.hasselbladhistorical.eu/pdf/lds/CF80.pdf
- obiektyw Sonnar CF T* 4/150 mm
http://www.hasselbladhistorical.eu/pdf/lds/CF150.pdf
- obiektyw Tele-Tessar T* 5.6/350 mm
http://www.hasselbladhistorical.eu/pdf/lds/CF350.pdf

Postaram się uzupełniać ten wpis o zdjęcia, które przy pomocy poszczególnych elementów będą robione.
Świat Hassela ma jeszcze jeden aspekt. Firma ta od wielu już lat dba o jakośc swoich produktów współpracując z wieloma mistrzami fotografii na świecie. Jest też organizatorem i pewnie sponsorem dorocznego konkursu "Hasselblad Masters Award". W każdym roku można zgłosić do konkursu swoją pracę i sposród wielu tysięcy wybierane są te najlepsze.
Konkurs organizowany jest od 2001 roku, a zdjęcia można znależć w internecie. Z każdj edycji publikowany jest również album ze zdjęciami laureatów. W bierzącym roku zmieniono zasady konkursu i dopuszczono zdjęcia powstałe z innych lustrzanek niż Hasselblada. Tytuł "mistrza" przyznawany jest zwycięzcom dwunastu kategorii m.in. fotografii architektury, mody, sportu, ogólnej, fotografii przyrody.
Istnieje też Fundacja Erny i Victora Hasselblad - ustanowiona w 1979 roku pozarządowa fundacja non-profit.
Do głównych założeń Fundacji należy wspieranie badań oraz kształcenia akademickiego nauk przyrodniczych oraz fotograficznych. Fundacja przyznaje doroczne nagrody za szczególne osiągnięcia w dziedzinie fotografii.

Kwiatki, Roślinki i kolorki

.....Tak, mamy ogródek, a w nim mam różne kolorowości, co aż proszą się o zdjecia.....





Dwa Trójkąty
Fuji Astia 100
Termin 2008
6x6
Proces E-6 Fuji-Hunt






Dwa Trójkąty
Fuji Astia 100
Termin 2008
6x6
Proces E-6 Fuji-Hunt






Dwa Trójkąty
Fuji Astia 100
Termin 2008
6x6
Proces E-6 Fuji-Hunt

Noc Kultury - Dwa trójkąty

to na razie zapowiedź, zarówno zdjęć z Nocy jak zdjęć z 2Trójkątów...


Taka Noc
Dwa trójkąty, Ilford Delta 400 (świecone na 800)
D-76, format 6x6



Noc kultury odbywa się w Lublinie po raz kolejny. Jest to impreza, która powinna mieć więcej edycji niż jedna rocznie. Nasze miasto jest kulturalnie bardzo ubogie, a oferta impez o bardzo różnorodnym charakterze zamyka się wśród osób bezpośrednio nimi interesowanych. Właśnie takie zdarzenia jak Noc Kultury pozwalają zobaczyć wielorakość zjawisk, które powstają wśród małych klubów i galerii. Zdarzenia tegorocznej edycji zostały umieszczone w ścisłym centrum miasta. Zamknięto dla ruchu znaczną jego część, na deptaku ustawiono różne „punkty kultury”, stare miasto również kipiało życiem.

Taka Kultura
Dwa trójkąty, Ilford Delta 400 (świecone na 800)
D-76, format 6x6


Tegoroczne zdarzenia zostały rozdzielone swoim miejscem i charakterem. Muzyka altermatywna, reggae i RAP miały swoje sceny na początku Krakowskiego Przedmieścia, wystawy zdjęć, teatry, muzyka bardziej tradycyjna – znalazły swoje miejsce na pl. litewskim i deptaku, filmy, pokazy zdjęć i krótkie scenki można było spotkać w każdym zakątku śródmieścia. Wszystkie kluby w centrum przygotowały całonocne imprezy. Na dużej scenie umieszczonej na Placu Po Farze można było posłuchać muzyki granej przez specjalnych gości zaproszonych na ta okazję. Lubelskie teatry przygotowały nocny repertuar, a muzea specjalne ekspozycje. Można było w nocy zwiedzać zarówno Klasztor Dominikanów, Seminarium, Teatr NN jak i wszelkie miejsca pamiątkowe w Lublinie. Jednym ze współorganizatorów imprez były Warsztaty Kultury, które otworzyły swoje podwoje i udostępniły wystawę prezentującą prace kilkudziesięciu współczesnych lubelskich artystów.

Tacy Ludzie
Dwa trójkąty, Ilford Delta 400 (świecone na 800)
D-76, format 6x6


Wszystkie imprezy były otwarte (część tylko wymagała wcześniejszej rejestracji) i działy się w Lublinie w noc z 2 na 3 czerwca 2012 roku do wczesnych godzin rannych. Nasze miasto w czasie tej nocy było zupełnie odmienione. Dla mnie akcentem najbardziej zaskakującym było ułożenie darni trawy na wszystkich przejściach dla pieszych w zamkniętym centrum. Zapewne takie wydarzenie zasługuje na odpowiednią dokumentację fotograficzną i w przyszłym roku coś z pewnością przygotuję. Teraz natomiast pozostaje jedynie czekać niecierpliwie rok na kolejną edycję...

Dominikanie
Dwa trójkąty, Ilford Delta 400 (świecone na 800)
D-76, format 6x6


Calumet – kaseta 6x7 do 4x5

Pojawiła się w moim wyposażeniu, troszkę przypadkiem – troszkę dla ułatwienia, kaseta pozwalająca na używanie filmów o szerokości 120 w aparacie 4x5 z systemem odsuwanej matówki jak w Sinarze, Combo.





Calumet
format 6x7

Generalnie używam formatów 4x5 ze względu na ich dokładność, prostotę aparatów, zbliżenie negatywów do grafiki czy wręcz obrazów. Do tej pory slajdy i negatywy w formacie 120, stanowiły marginalną część mojej „fotoprodukcji”, głównie ze względu na kłopotliwość zastosowanego „mojego” patentu na adapter.




Sinar F1
Lublin
budynek Informatyki
Calumet format 6x7
Fuji Velvia 100
5 lat po terminie
Proces E-6 Fuji-Hunt

Mój adapter była to po prostu płytka obiektywowa Sinara z wyciętym precyzyjnie otworem do formatu 6x9, dorobioną z mosiądzu szyną mocującą. Szyna była przystosowana do mocowania matówki 6x9 oraz standardowej rollkasety firmy „Patent” na film 120. Wykonanie zdjęć w tym formacie polegało na wymianie w aparacie tyłu z matówką 4x5 na płytkę 6x9, ustawienie ostrości na tej matówce (potrzebna była lekka korekta, ze względu inną odległość od obiektywu matówki 4x5 i matówki 6x9, różnica wynosi ok. 1,5 mm), założenie rollkasety i wykonanie zdjęć. Następnie należy przełożyć adapter z 6x9 na 4x5.




Sinar F1
Okolice Bugu
Calumet format 6x7
Fuji Velvia 100
5 lat po terminie
Proces E-6 Fuji-Hunt


Kaseta Calumet-a jest wykonana w ten sposób, że pozwala zamiast użycia kasety za kliszkę 4x5, użyć kasetę, w której jest film 120 i wykonywać zdjęcia w formacie 6x7.




Sinar F1
Kirkut Kock
Calumet format 6x7
Fuji Velvia 100
5 lat po terminie
Proces E-6 Fuji-Hunt

Oczywiście na matówce 4x5 są odpowiednie linie oznaczające format kadru 6x7. Łatwość użycia kasety jest „bajkowa”, jej budowa zapewnia odporność na różne „przygody” w terenie. Obecnie mam załadowaną do niej pierwszą rolkę Velvii 100 i po wywołaniu zdam relację z efektów.




Sinar F1
Okolice Bugu
Calumet format 6x7
Fuji Velvia 100
5 lat po terminie
Proces E-6 Fuji-Hunt


W plenerze kaseta bardzo przydatnym sprzętem.

Przeterminowane filmy i slajdy....

.....format 4x5 i inne duże formaty uzależniają.....
Po zrobieniu paru negatywów i slajdów 4x5 ciężko jest wrócić do mniejszych formatów. Magia tego obrazu polega na jego graficzności, to tak jak oglądać obrazek na znaczku pocztowym i na grafice w ramach. Dokładność oddania szczegółów, odporność na prześwietlenia, praca z kamerą wielkoformatową całość tych cech powoduje, że duży format uzależnia.
Obraz na negatywie 4x5 jest „cudowny” ale obraz na slajdzie 4x5 jest „cudem”. Slajd w takim formacie, poprawnie naświetlony, dobrze wywołany z bardzo głębokimi cieniami ale i ze szczegółami w bardzo jasnych tonach, gdzie wydaje się, że już są przepalenia zapycha dech w piersiach, świat wydaje się na nim zupełnie inny niż w rzeczywistości.

Format ten ma swoje plusy i minusy.
Jednym z plusów jest fakt, że nie naświetla się setek kadrów, a tylko te..., które są tego warte, ale jednym z minusów jest fakt kosztów takiej zabawy. Opakowanie klisz czarno-białych 50 szt to koszt około 130-180 zł, slajdów 8-10 zł za sztukę. Koszt wywołania materiałów czarno-białych jest pomijalny, ale już wołanie slajdów to jest koszt ok. 10-20 zł za sztukę. Wynika z tego, że slajd 4x5 to koszt z wołaniem ok. 20-30 zł. Zrobienie 6-10 klatek z pleneru to już robią się spore pieniądze.
Kiedy człowiek się uczy, popełnia błędy naświetlania, czasem nie przestawi przesłony na obiektywie, koszty rosną logarytmicznie. Zrobienie 5-6 klatek owocuje dwoma, czasem trzema trafieniami. Okazuje się wtedy, że hobby znacznie obciąża budżet.

Metoda, którą znalazłem, aby troszkę mniej bolało składa się z 3 założeń:
1. zastanawiam się 3 razy zanim uruchomię migawkę, a potem jeszcze raz przed naciśnięciem wężyka
2. dwa razy sprawdzam ustawienia migawki, czasu, światłomierza zanim pstryknę
3. do scen, na które nie jestem w 100% zdecydowany używam klisz przeterminowanych lub też klisz pozyskanych innymi metodami.




Sinar F1
Fuji Provia 100
6 lat po terminie
6x9
Proces E-6 Fuji-Hunt


Aby proces wołania był zoptymalizowany zarówno pod względem kosztów, zarówno negatywy czarno-białe jak i slajdy wołam we własnym zakresie. Slajdy 4x5 przeterminowane udaje się kupić już w cenie 20-50 zł za 10 szt. Rekordem było kupienie przeze mnie paczki Provi 8x10 cala 10 szt za kwotę 60 zł, którą następnie pociąłem do formatu 4x5 i pozyskałem 40 klisz 4x5.




Dwa trójkąty
Fuji Astia100
12 lat po terminie
6x6
Proces E-6 Fuji-Hunt


Klisze te były przeterminowane 6 lat, natomiast efekty po wywołaniu nie budzą żadnych zastrzeżeń. Wywołałem już ponad 6 slajdów i wszystko jest O.K. Jedyna korekcja jaką robię to przyjmuję, ze w wyniku przeterminowania spadła czułość tego materiału ze 100 do 84 ISO.





Sinar F1
Fuji Provia 100
6 lat po terminie
6x9
Proces E-6 Fuji-Hunt

Używam też Velvi z 2004 roku. Podobną praktykę przyjąłem przy materiałach w rolce. Fuji skończyło produkcję slajdów Astia w zeszłym roku i już niedługo będziemy skazani tylko na materiały przeterminowane. Ważną informacją przy kupnie takich materiałów jest informacja o sposobie przechowywania. Jeśli materiał był w lodówce lub zamrażarce to przekroczenie terminu o 2-3 lata nie stanowi problemu.
Magazynowanie dwóch typów materiałów, czyli przeterminowanych i aktualnych, ładowanie do kaset odpowiednich materiałów jest lekko meczące, ale wynagrodzone jest to znacznym obniżeniem kosztów zdjęć na dużym formacie.

Własnoręczne mieszanie wywojki D-76

Znany wywoływacz Kodaka D-76, którego receptura jest dość prosta daje mieszać się własnoręcznie. Wszystkie składniki są dostępne na rynku i zakupu może dokonać każda osoba fizyczna lub firma.
Skład: 750 ml wody (najlepiej ok. 40-50 st C) i do tego po kolei dokładnie mieszając:
- 2g metolu,
- 5g hydrochinonu,
- 100g siarczynu sodowego bezwodnego,
- 2 gramy boraksu i dopełniamy do 1 litra.

Najważniejsze jest aby dokładnie odmierzyć składniki. Potrzebna jest do tego waga szalkowa i paczka odważników. Tarujemy sobie wagę i ważymy. Ja jednorazowo rozrabiam na 4 litry (łatwiej poważyć 8g niż 2g – mniejsze prawdopodobieństwo błędu). Ponieważ parę gram metolu jest to parę łyżeczek do herbaty to lepiej zamiast standardowych szalek – używać np. kubeczków jednorazowych lub kubeczków po białym serze.
Odmierzamy – dosypujemy do wody i mieszamy, i odmierzamy następny składnik – dosypujemy do wody i mieszamy i tak do wymieszania pełnego składu. Następnie pozostawiamy taki roztwór na parę godzin – najlepiej do następnego dnia i mamy gotowy Stock.. Jeżeli wywoływacz jest zrobiony na 1 litr, można go rozlać do dwóch butelek 0.5 l po sam czubek i dokładnie zamknąć. Butelki ze szkła są najlepsze jeżeli mamy zamiar przechowywać go przez kilka miesięcy lub dłużej. Kolor szkła nie ma znaczenia, jeżeli przechowywanie jest w zamkniętej, bez dostępu światła, szafce. Butelek plastikowych nie polecam jeżeli zamierzamy trzymać wywoływacz dość długo. Na przeciąg paru tygodni do dwóch miesięcy butelki z przeźroczystego lub ciemnego tworzywa są wystarczające.




Sinar F1
okolice Bugu
GP3
4x5 cala
D-76 "własny"
Używam klisz Fomy (4x5 ISO 100) – do tej pory wołane w Rodinalu 1+40, EFKE 25 (naświetlane na 16) – wołane dotychczas w Tetenal Ultrafin Liquid 1+30, mam też resztkowe ilości GP3 oraz Adoxa 100, które wcześniej wołałem w tetenalowym Ultrafinie.



Sinar F1
okolice Bugu
GP3
4x5 cala
D-76 "własny"
Jeśli chodzi o filmy w rolce 120 to używam EFKE 25 (świecone na 16) oraz T-Max 100. Teraz będę przechodził właśnie na d-76 i zobaczymy jakie będą efekty.

No i oto mamy efekty - poniżej i powyżej - teraz jeszcze nie skalibrowane - (ale już niedługo)



Sinar F1
okolice Bugu
GP3
4x5 cala
D-76 "własny"

No i mamy ...-24 stC

Taki poranek jest trudny.
Wstać, opuścić łózio, dojść do łazienki, dojść do kuchni, ubrać się, - to wszystko ze świadomością, że różnica temperatur pomiędzy komfortem w domciu a dyskomfortem na dworze to ponad 40 stC. To prawie połowa skali na termometrze laboratoryjnym. Robimy kawusie, grzejemy się ostatkiem ciepła w domu.... i trzeba ruszyć dalej, przeważnie do pracy, do innych koniecznych zajęć. Samochód odpala z wielki oporem, pewnie też uważa, że taka temperatura nastraja tylko do odpoczynku, nawet jeśli odpali to siedzenia zimne, szyby zamarznięte. Trzeba dłuższej chili bezwarunkowego stania z zapalonym silnikiem, aby pojawiły się pierwsze objawy rozgrzewania, Najpierw przestaje piszczeć wszystko w mechanizmach, zaczyna wiać letnie powietrze, rozmarzają szyby, paski ogrzewania na tylnej szybie pokazują świat za nami.

Życie dochodzi do normy.... do momentu kiedy przyjdzie nam wysiąść z samochodu.

Ale można inaczej....

Wstać dzielnie o świcie, … -24 stC, przy takiej pogodzie słońce przeważnie idealne jest do zdjęć, czyste niebo, błysk w zmarzniętym śniegu, odbłyski od lodu.....









Sinar F1
Czerniejówka, Głusk,
EFKE 25 (świecone na 16)
4x5 cala
Tetenal Liqiud 1+30 w jobo
W lekkim pośpiechu trzeba założyć ciepłe majtki na tyłek, potem wiele warstw grzejących, ocieplacze na nogi, zapakować sprzęt fotograficzny, sprawdzić wszystkie baterie (na mrozie często odmawiają posłuszeństwa o ile nie są w dobrym stanie). Wszystko to wpakować do samochodu, „… całą część zapisaną wyżej na temat samochodu i jego uruchomienia należy w tym miejscu powtórzyć....”, i w drogę...

Przeważnie w niedalekiej okolicy znamy miejsca, które są idealne na taka pogodę. Wystarczy tylko czysty, lekko zleżały śnieg, jakieś szczegóły, które skoncentrują obraz, lekkie dobicia ostrego słońca od lodu … i mamy swoje kadry...

No jeszcze pozostaje poszukać odpowiedniego miejsca, rozłożyć sprzęta. Rozkładanie sprzętu jest mniej lub bardziej wygodne, a zależy to w dużej mierze od organizacji plecaka, temperatury, wiatru i rękawiczek. W pewnym momencie następuje cud... Okazuje się, że pomimo -20 stC, pomimo braku rękawiczek, nam jest ciepło, miło i przyjemnie. Nawet kiedy trzeba się z aparatem położyć na śniegu, lodzie, nawet kiedy trzeba wejść na zamarznięty strumyk, uklęknąć na lodzie nic to nie zmienia w naszym poczuciu wewnętrznego komfortu.

Chusteczka... trzeba nos wysmarkać i oczy przetrzeć bo łza i glut zamarza...









Sinar F1
Czerniejówka, Głusk,
EFKE 25 (świecone na 16),
4x5 cala
Tetenal Liqiud 1+30 w jobo
Pomiar światła... lekko kłopotliwy w takich warunkach, ale bardzo istotny. Kłopotliwy bo dużo światła odbija się w śniegu, głębokie cienie maskują struktury na drewnie, kamieniach, betonie, odbłyski słońca w lodzie nie mieszczą się w żadnej skali. I tu mamy wyższość kliszy nad aparatem cyfrowym, Dużego formatu nad rolką 35 mm. Trochę teorii.. Pojemność tonalna matrycy to ok. 7eV (jak piszę różne źródła), pojemność kliszy to ok. 8 eV, ale pojemność kliszki w dużym formacie, jeśli weźmie się pod uwagę jeszcze dużą tolerancję na przepalenia, dobry wywoływacz i możliwość korekcji poszczególnych kadrów przy wołaniu to ok. 10-11 eV. Dla nieznających teorii można to opisać tak: na matrycy cyfrowej widać bezie odbłyski słońca w lodzie, chmurki jasne, śnieg, lekki cień od śniegu a wszystkie przedmioty ciemniejsze, deski, wystające konary, drzewa, kamienie będą już zabitymi czarnymi plamami pozbawionymi szczegółów. Na filmie 35 mm pojawi się już nie jeden szczegół kory drzewa, pojawi się cień od patyczka, cień od kamienia. Na kliszy 4x5 pojawi się dużo więcej szczegółów, pojawi się kora na drzewach, faktura na kamieniach, faktura na śniegu w miejscach mocno nasłonecznionych, szczegóły na ciemnych, mocno zacienionych elementach.









Sinar F1
jezioro Piaseczno,
EFKE 25 (świecone na 16),
4x5 cala
Tetenal Liqiud 1+30 w jobo
Ma dużym formacie pojawi się ZIMNO w swoim pełnym obliczu – ostrych kontrastów, jasnych śnieżnolodowych partii i ciemnych wręcz czarnych cieni.. Nic ciepłego. To jest właśnie zima nic w ciepłym kolorze...

Portrety - portreciki - to nie jest prosta sprawa..

Od jakiegoś czasu zacząłem z naszym studio fotografować portrety. Po pierwszych próbach, gdzie należało nauczyć się czysto technicznych zagadnień, udało mi się dojść do jako takiej swobody w poruszaniu się po tym zagadnieniu.

W portretach nie jest najtrudniejszą rzeczą poruszanie się po technicznych aspektach fotografowania, ale odnalezienie odpowiedniego Światła...!

Anna







Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo
Nie będę się tu rozpisywał na temat moich osobistych przemyśleń dotyczących każdej z fotografowanych osób, ale warto zwrócić uwagę na pewną specyfikę, którą przypisując do cech charakterologicznych można pokazać na zdjęciach. W moim przypadku, po mimo wielu starań, nie posiadłem jeszcze tak dużej sprawności w portretowaniu, aby przychodziło mi to łatwo. Przeważnie po wykonanej sesji widzę na obrazkach jaką cechę charakteru da się odczytać z portretu. Powinno być odwrotnie.
Patrzę - poznaję daną osobę - wyszukuję układ, grymas, wygląd zgodny z cechą - jest portret, na którym wszystko widać..

U tej Pani uderzają przepiękne, kręcone, bardzo ciemne włosy. To co można uzyskać świecąc odpowiednio na nie światłem jest bardzo plastyczne. Niestety głęboka czerń włosów powoduje, że muszę je mocno oświetlić, wtedy jasna twarz staje się przepalona. Wydaje mi się, że te portreciki trzeba przemyśleć i znaleźć jakąś inną metodę świecenia. Nie są złe, ale daleko im do ideału.


Katarzyna






Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo
Posiada przyjazną, miłą i bardzo plastyczną twarz. Połączenie tych elementów wraz z przepięknymi długimi włosami i zabójczym wręcz uśmiecham, powoduje, że portretowanie tej Pani jest wręcz czystą przyjemnością. No właśnie, w przypadku portretu nie jest istotne jedynie uzyskanie efektu końcowego w postaci takiego lub innego negatywu (odbitki), ale poznanie i wyciągnięcie na wierzch pewnych szczegółowych cech danej osoby. Nie lubię ładnych ułożonych włosów, choć tworzą one pewien porządek w kadrze. Dla mnie włosy luźne, żyjące własnym życiem są miłe dla oka.

Paulina.. i Julia






Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo
Komplet pasujący do siebie, mama i córka. Mama bardzo plastyczna i sprawna w pracy w studio.. Wystarczy lekko zasugerować efekt, jaki chciałoby się osiągnąć na zdjęciu i ... modelka pozuje w takiej właśnie formie. Wesoła, inteligentna twarz, krótkie - lekko zadziorne włosy, piękne oczy o głębokim spojrzeniu i mamy ...







Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo
Julia, po mamie przejęła plastyczność a z siebie dodała cierpliwość.. dzięki temu mamy bardzo miłą i układną blondyneczkę...







Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo

Paulina







Sinar F1
Tessar 250mm F: 4,5
Foma 100
4x5 cala
Rodinal 1+40 w jobo